SCM

czwartek, 3 marca 2016

Studia- po co? Czy warto? Jakie?


Przyjaciele,
opisywanie tematu studiów jest jak opisywanie czyjegoś życia- wiele zależy od nastawienia danej osoby.
Sam byłem bardzo negatywnie oraz sceptycznie nastawiony do kształcenia w tej formie- niestety, wizerunek magistra pracującego na stacji benzynowej, w MCD/KFC jest bardzo popularny (tysiące memów też robią swoje). Chwilami wprost wyśmiewałem studia oraz uznawałem to za marnotrawienie pieniędzy oraz czasu.
Ludzie, którzy zachęcali mnie do podjęcia studiów używali czasem słów "Zrób studia, a potem rób co tam chcesz" "Idź bo się zmarnujesz" "Przedłuż sobie młodość, jeszcze się napracujesz" oraz wielu innych o podobnym znaczeniu.
Nie brzmi to zbyt przekonująco, prawda?
Dziś w kilku punktach pokażę wam, że warto oraz doradzę, jakie wybrać




1. Poszerza horyzonty

Banał, prawda? Oczywiście, że tak, jednakże jest on bardzo istotny. Studia poszerzą Twoje horyzonty niezależnie od tego czy się starasz, czy też nie. Sama atmosfera nauki działa też bardzo budująco na motywację do działania- będziesz MUSIAŁ poświęcić swój czas na kształcenie i z pewnością dowiesz się tysięcy wspaniałych i ciekawych rzeczy o otaczającym świecie, a wiedza którą wyniesiesz sprawi, że będziesz żył intensywniej (bardzo częstą przypadłością jest uczucie "opadających klapek z oczu")- takie rzeczy zostaną już z Tobą na zawsze


2. Masz czas na zastanowienie się nad swoim życiem- kim jestem, gdzie jestem, kim chcę być, jak to zrobić

Kończąc szkołę i idąc do pierwszej, lepszej pracy możemy wpaść w najgorszą spiralę nieszczęścia-monotonię dnia codziennego. Wstajesz rano, idziesz do pracy, wracasz, włączasz tv/komputer, idziesz spać. Wstajesz rano, idziesz do pracy, wracasz, włączasz tv/komputer, idziesz spać. Wstajesz rano, idziesz do pracy, wracasz, włączasz tv/komputer, idziesz spać. Wstajesz rano.... i tak cały czas, poza krótkimi przerwami zwanymi urlopem. Zero rozwijania się, zero robienia czegoś ciekawego, produktywnego i twórczego. Twoje życie będzie smutne, ale Ty wciąż będziesz te myśli próbował odpychać, aż w końcu rzucisz tę pracę i najprawdopodobniej pójdziesz do niemal takiej samej.

Nie brzmi to zbyt zachęcająco, prawda?
Studia to nie tylko nauka- to też ciekawe inicjatywy studenckie, wspaniali pracownicy wydziałów, którzy są zazwyczaj pasjonatami tego, czego uczą (w porównaniu do tych z technikum/liceum) i z chęcią Ci o tym opowiedzą, ponadto będziesz miał trzy miesiące "wolnego" w roku (a zajęcia często nie są przez pięć dni w tygodniu)- będziesz mógł go spożytkować na planowanie swojej przyszłości, rozwijanie swoich pasji (może nawet uda Ci się przekuć to w sposób na utrzymanie się), dodatkowo z pewnością znajdziesz w sobie nowe pokłady motywacji, chęci do działania oraz dzięki studiom Twoje plany na przyszłość ulegną poprawieniu za sprawą przedmiotów i treści kserówek, które będziesz przerabiał (w moim przypadku była to "napoleońska sztuka wojenna", zasada przewagi względnej i bezwzględnej, którą staram się stosować przy każdej możliwości).

3. Ludzie, ludzie wszędzie

Nie można zapominać też o ludziach. Idąc na studia jesteś już młodym dorosłym, więc najprawdopodobniej masz pewne wyobrażenia wyniesione ze szkoły. Jak jest?
Cóż, nie jest tak "śmieszkowo", jak było wcześniej- nie uczysz się już tego co musiałeś- teraz uczysz się tego co wybrałeś, więc rzucanie różnymi rzeczami po sali lub głośne rozmowy są rzadkością (nie mówiąc już o tym, jak są odbierane przez wykładowców ;) ), jednakże między zajęciami ciężko mówić o jakiejś większej zmianie... no, może poza bieganiem po budynku ;).

Jeśli myślisz, że spotkasz tam wiele ludzi, którzy mają swoje cele, ambicje, będą Cię motywować- masz rację.
Jeśli myślisz, że będzie śmieszkowo i będziesz mógł się zupełnie nie przejmować podobnie jak w liceum/technikum-też masz rację. Nic, potem 2 tygodnie sesji, ewentualnie poprawka i znowu spokój ;)
Wszystko zależy od Twojej decyzji- do której grupy dołączysz.
Przyjaźnie, które tutaj zawrzesz będą z pewnością jednymi z najwspanialszych w Twoim życiu.
Rada ode mnie? Znajdź kilka pozytywnych osób i to z nimi umacniaj więzi. Nie ilość- jakość.

4. Zbliżają Cię do sukcesu,a sam papier dużo znaczy...

wszystko zależy jednak od tego kto go posiada.
Przykład?
Kończysz szkołę, idziesz do policji, pracujesz, po 5 latach zostajesz  młodszym aspirantem i...najprawdopodobniej to wszystko. Papier otwiera Ci wiele dróg, jednakże ma on być dodatkiem, a nie jedynym atutem. Pozwala też awansować.
Jeśli decydujesz się studiować pewien przedmiot to automatycznie mówisz sobie, że przynajmniej rozważasz pracę/służbę w tym kierunku- po ich ukończeniu będziesz wyposażony w solidną dawkę wiedzy i umiejętności- potem jednak wychodzi kto się przykładał oraz kto potrafi się sprzedać i właśnie z tego powodu tak mało osób pracuje w kierunku, w którym się kształcili.








5. Zniżki, zniżki, czyli dodatkowe profity

Będąc studentem przysługuje Ci szereg zniżek, począwszy od pkp, mzk, na restauracjach, jadłodajniach oraz barach kończąc.

Mało zachęcające?

Księgarnie, siłownie, niektóre księgarnie,  teatry, kina i wiele innych miejsc jest tańsze o kilka-kilkanaście, czasem nawet kilkadziesiąt procent.

Przykład?

InterCity (bardzo komfortowy, nowoczesny, z ładowarkami, szybki pociąg) relacji Wrocław-Gdańsk (jadący krócej niż samochód) to koszt 24 zł (zamawiając trzy tygodnie przed dniem podróży).










6.  Bardziej przemyślana przyszłość

Mając dodatkowe 3/5 lat, które możesz poświęcić na naukę prawdopodobnie zaplanujesz sobie swoją przyszłość i masz też większą szansę na to, że osiągniesz swoje cele- Twoje życie będzie szczęśliwsze, a o to właśnie nam chodzi, prawda? ;)






Podsumowując
1. Studia nie są magiczną różdżką, która zmieni Ciebie w człowieka sukcesu- po prostu to ułatwiają- to, co z tym zrobisz zależy od Ciebie
2. Może to być wspaniały czas, może to być czas stracony- zależy od Ciebie.
3. Te kilka lat mogą być czasem, w którym co chwilę będziesz miał poczucie pokonywania kolejnego kamienia milowego Twojego życia
4. Wiele (żeby nie mówić o połowie) studentów są tam z "przypadku"- w moim subiektywnym odczuciu marnują swój czas, pieniądze podatników oraz stają się symbolem błędnego odbierania studiów jako produkcji "artystów kanapkowych". Ty nie musisz takim być
Zabawne? Pewnie ;) Jednakże nawet bycie właścicielem kebaba jest lepsze od pracy na złym stanowisku pracy w pracy, którą nienawidzisz, a w sposób z obrazka możesz zostać przedsiębiorcą, który nie pracuje- zamiast niego pracują inni, mniej zaradni- on czerpie profity i dogląda interesu. Ot, taki prosty sposób na biznes.

Jakie studia wybrać?


Bardzo trudne pytanie. Często mówi się, żeby iść na to, po czym jest praca, albo próbuje się przewidzieć, jaki będzie rynek pracy.

Cóż, lekcja pierwsza:
prawie nigdy nie ma gwarancji pracy. Jeśli nie jesteś wystarczająco dobry dla pracodawcy, żaden papier nie sprawi, że tą pracę dostaniesz.

Jeśli nie widzisz miejsca pracy dla siebie po tym kierunku... to je stwórz. Brzmi niezbyt trudno, prawda?
Realia są troszkę inne- jest to trudne. O wiele trudniejsze niż bycie pracownikiem MCD, bycie pracownikiem firmy budowlanej, korporacji.... ale co z tego? Bez znaczenia, w końcu chcesz być nieprzeciętnym, prawda?
Na szczęście, są tysiące książek i ludzi, którzy Ci w tym pomogą, a zacząć możesz już na studiach, szlaki są już przetarte ;)

Jakie studia wybrać? Przecież dobrze wiesz.
Odpowiedź cały czas jest w Tobie- rób to, co Cię pasjonuje. I nie, nie mów, że nie wiesz- weź kartkę, długopis, wypisz sobie kierunki, które wzbudziły Twoje zainteresowanie, sprawdź tematykę, czego będziesz się uczył a następnie podejmij decyzję.


Sam. 


Nikt nie może tego zrobić za Ciebie, bo najprawdopodobniej będziesz czuł się nieszczęśliwy ze swoją decyzją, nie przyłożysz się i zmarnujesz ten wspaniały czas, który (przy Twoim zaangażowaniu, przecież wiem, że Ci się uda) sprawi, że będziesz wiódł szczęśliwsze życie.

Nie idź na coś "bo po tym jest praca". To żaden argument. Tak robią przeciętniaki, którzy będą przeklinać swoją pracę do końca życia, chyba tego nie chcesz, prawda?


Jeśli robisz i uczysz się tego, co kochasz, z pewnością nie będziesz bezrobotny albo biedny. Po prostu myśl szerzej.
Zastanów się, spójrz w głąb siebie...
 głębiej, nie udawaj, że to maksimum ;).
Ok, jesteś tam? Świetnie, właśnie tam jest  odpowiedź, która Ciebie nurtuje.

Jak ja podjąłem decyzję? Od zawsze lubiłem pomagać ludziom. Wysłuchiwałem, pocieszałem, doradzałem.
Służyć ludziom można w wielu zawodach, służbach. Zobaczyłem nazwę kierunku, przeczytałem opis, porównałem z innymi, zobaczyłem przedmioty i decyzja była podjęta, drzwi zamknięte, podanie złożone.
Tyle.
Szybko? To prawda, ale nie żałuję tej decyzji. Podjąłem ją sam, ze świadomością, że tylko ja jestem odpowiedzialny za swój los. Gdy ktoś inny wybierze za Ciebie kierunek studiów zwalnia Cię z myślenia. Fajnie? Jeśli uważasz, że tak to mamy mały problem.

Wybranie kierunku, rozpoczęcie i ukończenie studiów wiążą się z odpowiedzialnością- bardzo ważna cecha, która będzie Ci przydatna przez całe życie.


PS. Jeśli wciąż nie jesteś usatysfakcjonowany-napisz do mnie. Chętnie pomogę Ci w zrobieniu Twojego indywidualnego planu działania całkowicie nieodpłatnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz